Nie pierwszy raz …

By asc001

Magda podeszła do okna. Próbowała sprawdzić, kto ją obserwuje, ale w ciemności nie mogła dostrzec nawet sylwetki. Nie miała szans zobaczyć twarzy. Była jednak pewną, że to Jurek. Mówił, że nie da jej spokoju, że jest jego. Bez przerwy powtarzała te słowa w głowie. Nie mogła ich zrozumieć a tym bardziej zaakceptować.

„Świr” – pomyślała.

Nie miała zamiaru specjalnie się tym przejmować, jednak słowa Tomka nie dawały jej spokoju: „Jurek jest nieobliczalny. Jest chorobliwie ambitny. Uważaj na niego. Nie da Ci spokoju”. Czy to prawda? Czy Jurek jest zdolny posunąć się do wszystkiego, żeby mieć to, czego pragnie. Nie miała zamiaru dłużej nad tym rozmyślać. Jutro wracała do domu. Całe długie wakacje w domu – jedyna rzecz, w której mogła teraz znaleźć jakieś pocieszenie. Jeszcze raz spojrzała na bilet powrotny. Zgasiła światło.

Obudził ją blask jarzeniówki. Zobaczyła twarz jakiejś obcej kobiety. Sen? Nie. Wszystko było zbyt realistyczne. Dziwne pomieszczenie, twarde łóżko, ludzie dookoła.

„Ocknęła się!” – krzyczeli.

Patrzyła na to wszystko z lekkim zdziwieniem, niedowierzaniem. Co się stało? Niewypowiedziane pytanie zwisło na jej ustach. Nie miała siły go zadać. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z bólu, który ogarniał całe jej ciało. Co się stało? Coraz większa panika w oczach Magdy została w końcu zauważona.

„Zdarzył się wypadek. Ktoś włamał się do Ciebie do domu. Twoja sąsiadka usłyszała krzyki i powiadomiła policję. Ale nie powinnaś już o tym myśleć. Zadzwoniliśmy już po Twoich rodziców. Zaraz tu będą” – głos pielęgniarki działał na Magdę kojąco, jednak nie mógł powstrzymać nadchodzącej paniki. Jak to rodzice zaraz tu będą. Co ona im powie? Jak to wszystko wytłumaczy.

Przyjechała do Warszawy rok temu. Elitarne studia, stypendium – zdolna uczennica z małego miasteczka. Wszyscy byli z niej dumni – rodzina, sąsiedzi. „Nasza zdolna Magdunia” mówili. Co ona im powie? Tomka spotkała tydzień po przyjeździe. Pomógł jej. Załatwił mieszkanie, pomagał utrzymać się w Warszawie, znalazł jej pracę. Bezinteresownie? Nie. W połowie roku zostawił ją. Usamodzielniła się, spotkała Jurka. Wrócił. Mówił, że zna Jurka, że to nie jest chłopak dla niej, że lepiej jakby wrócili do swojego układu. Zgodziła się. Nie dlatego, że była aż tak interesowna. Kochała Tomka. Był dla niej autorytetem. Czuła się z nim bezpieczna, szczęśliwa.

Zasnęła.

Obudził ja głos funkcjonariusza: „Pani Magdo, musi nam Pani opowiedzieć, co się właściwie stało”

Nie pamiętała, choć jak przez mgłę widziała siebie przy oknie, obserwowaną przez Jurka. Teraz była pewna. To musiał być on. Głupi nieobliczalny chłopak.

„To Jurek”

„Jerzy Zawistowski?”

„Tak”

„Zatrzymaliśmy już go. Kręcił się wokół Pani bloku tego wieczoru. Domyśliliśmy się, że to on. Zdaję sobie Pani sprawę, że próbował Panią zabić?”

Magda nie odpowiedziała. Nie mogła uwierzyć słowom oficera. „Jurek jest nieobliczalny” przypomniała sobie słowa Tomka.

„Czy są już moi rodzice?” – spytała

„Tak”

Nie miała jednak odwagi powiedzieć im prawdy. Udawała. Poszli do jej mieszkania po rzeczy…

„Kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabierzemy Magdę do domu. Odpocznie zapomni”. Słowa matki przerwało głośne wycie syren alarmowych. Policja? Przed szpitalem? Zatrzymali jakiegoś mężczyznę, lat ok 50. Rodzice Magdy przeszli obojętnie, spiesząc się do córki.

„Przykro mi” – usłyszeli od lekarza – „Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy”

Komisariat policji. Raport z dnia 26.07.

„Zatrzymany Jerzy Zawistowski został wypuszczony z aresztu. Sprawę przejąć podkomisarz Marek Legucki. Zatrzymany o godzinie 6.23 Tomasz Krzyczyński został przewieziony do aresztu. Zostanie mu postawiony zarzut morderstwa.”

„Dlaczego?” – pyta matka Magdy.

„Pan Tomasz już dawno planował, że pozbędzie się Państwa córki. Nie mógł dopuścić do rozwodu z jego winy. Jego żona jest córką znanego milionera. Zostałby bez grosza. Kiedy żona zaczęła coś podejrzewać, postanowił pozbyć się niewygodnego światka, zrzucając winę na jej adoratora.”

„Dlaczego?” – pyta powtórnie matka Magdy.

Odpowiedzi: 8 do “Nie pierwszy raz …”

  1. dyscypline_must_be mówi:

    he he, myślałam że będzie więcej ketchupu:) Ale ogólnie podobało mi się oby tak dalej i oby więcej:)

  2. asc001 mówi:

    Ale przynajmniej bez happy endu – tak jak sobie życzyłaś ;)

  3. dyscypline_must_be mówi:

    no tak, przynajmniej moje zawistne “ja” zamiast się wzruszać romantycznymi historiami wreszcie mogło się pośmiać z nieszczęścia bohaterów: “ha, ha, dobrze tak wam!”
    hmm, chyba coś mi dolega…

  4. asc001 mówi:

    No, ile można czytać historii z typowym happy endem?? Tak więc był trochę czas na lekką zmianę ;)

  5. dyscypline_must_be mówi:

    Tak sobie to tłumaczymy, prawda…

  6. asc001 mówi:

    Sama prosiłaś bez happy endu ;)

  7. dyscypline_must_be mówi:

    No sama prosiłam… przyznaję się “OFICJALNIE” !

  8. asc001 mówi:

    No!! :D

Napisz odpowiedź