Malinka, moja kochana
Poszła wieczoru tamtego.
I cnota jej nieoddana,
Chłopca czekała innego.
Niby porządny – syn posła
Z nim poszła inna dziewczyna.
Rzuciła zwykłego osła
Malinka, moja jedyna.
Jednak i ta chwila przyszła,
Że córka ma pomyślała.
Wstała na chwilę i wyszła.
Cnotę swą stracić zechciała.
Już chłopca znała miłego.
Do kina bilet kupili.
Ona tak chciała tego,
By właśnie dziś to zrobili.
Czeka. Rozkoszna jej mina.
„Wpół do dziesiątej” on rzeknie.
„Batman się zaraz zaczyna.
Cnota przecież nie ucieknie.”
2 sierpień 2008 o 10:04 pm |
“Malinka”, hmm, to słowo jakoś ostatnio nie za dobrze mi się kojarzy :/ Już myślałam, że jakąś aluzję do mnie zarzucisz…
2 sierpień 2008 o 10:27 pm |
Imię dziewczyny powstało zanim pojawiła się “Malinka”, która tak nam się kojarzy;) Aluzji nie rzuciłam, ale za to wierzę, że jeszcze owa “Malinka” dobrze Ci się skojarzy.
3 sierpień 2008 o 11:46 am |
raczej szczerze w to wątpię… Nad “Malinką” krąży fatum… mówiłam żeby jej nie kupować… Kolor miał być granatowy przecież, tylko ty i te dwie ekspedientki mnie zaczarowałyście… i co?! teraz mam za swoje…
3 sierpień 2008 o 2:02 pm |
Bo w tej granatowej wyglądałaś jak w mundurku szkolnym! A tak na sobie “Malinka” i wesoła z Ciebie dziewczynka!
3 sierpień 2008 o 10:23 pm |
strzelam focha za ten mundurek
3 sierpień 2008 o 10:30 pm |
No dobra. Może nie do końca, jak mundurek. Miała trochę większy dekolt i była trochę krótsza. Ale granat wciąż mundurkowy.
3 sierpień 2008 o 10:38 pm |
oj zmyślasz Asiu zmyślasz, i jak Ci tu wierzyć, jak i doradzasz… nie taki był powód, że jej nie kupiłam!!
3 sierpień 2008 o 10:44 pm |
Wiesz, że nie pamiętam nawet czemu jej nie kupiłaś. Pamiętam natomiast, że w “Malince” wyglądałaś ślicznie
4 sierpień 2008 o 9:59 am |
Ty tak uważasz
4 sierpień 2008 o 1:35 pm |
I mam racje