Pistacjowy dom

By asc001

- Halo! Z tej strony Weronika, czy mogę rozmawiać z Tomkiem? –
Chwila ciszy w słuchawce nie mogła oznaczać nic dobrego. Ale nie żałowała, że spróbowała. Przecież inaczej nie mogła.
- Już momencik. – A jednak, udało się.
Weronika z niecierpliwością czekała na Tomka. Nie wiedziała jeszcze, co mu powie, ale wiedziała, że choćby zwlekała z tą rozmową i tydzień ten stan rzeczy nie uległby zmianie. Tak więc pozostało jej tylko czekać i wymyślić coś na bieżąco. Taką osobą była. Spontaniczna, wesoła, z dużą dozą, często słusznej, samokrytyki. Mimo denerwującego charakteru i niezbyt oszałamiającego wyglądu, było w tej dziewczynie coś, co przyciągało. Przyciągało do niej ludzi, chłopców…
- Halo! Weronika? –
- Hej! – zawołała Weronika.
- Hej! –
- Miło Cię słyszeć. Jak się czujesz? Mam nadzieję, że już lepiej? –
- Weronika! Dość tej kurtuazji! O co chodzi? –
Tego się nie spodziewała. Chłodny ton i … pewna pretensja w głosie. Co robić?
- Chciałam spytać, jak się czujesz. –
- Nie troszczyłaś się jakoś tak o mnie wcześniej… –
To prawda. Weronika była osobą, która przyciągała do siebie chłopców, ale równie często nieświadomie łamała im serca. Z Tomkiem było inaczej. Zauważyła go od razu. Był nowy w szkole, a ona znała już tam prawie wszystkich. Przystojny, samotny – można powiedzieć tajemniczy, szybko jednak okazał się duszą towarzystwa. Jednocześnie też wiedziała, że bardzo jej nie lubił. Z resztą ona też za nim nie przepadała. Aż do tamtego wieczoru. Po co zgodziła się na ten głupi zakład? Umówili się w nocy w parku. Nie chciała go wystawić. Nie sądziła, że przyjdzie. Przyszedł. Wtedy też zdarzył się ten wypadek. Wściekły na jej nieobecność nieopatrznie skończył pod kołami przejeżdżającego auta.
Czy tak się tak historia kończy? Nie. Oczywiście, że nie. Nie pokochali się od razu. Nie rzucili się sobie w ramiona. Ona go odwiedziła. On był równie niemiły, jak przez telefon. W szkole wciąż się kłócili, na studiach przekomarzali.
Czasem, gdy przechodzę koło ich domu i widzę, jak tańczą w kuchni, zastanawiam się, czy to jest taniec zgody czy kłótni. Lecz potem słyszę śmiech Weroniki, uradowaną twarz Tomka i małe iskierka nadziei znów płonie w mym serduszku.

Odpowiedzi: 17 do “Pistacjowy dom”

  1. dyscypline_must_be mówi:

    A właściwie dlaczego “pistacjowy dom” ??
    Nie mógłby być np. MALINOWY :P

  2. asc001 mówi:

    Mógłby być:D Ale był pistacjowy. Malinowy to wyjątkowy kolor. Obiecuję, ze w odpowiednim momencie pojawi się w moim opowiadaniu:)

  3. dyscypline_must_be mówi:

    jak dla mnie to już jest go wystarczająco dużo na tym blogu :P

  4. dyscypline_must_be mówi:

    Ooo ! ale mam pomysł na tytuł !! MALINOWA SUKIENKA… opowiadanie o pewnej żałosnej 20latce :D

  5. asc001 mówi:

    Spokojnie spokojnie – jeszcze się pojawi;) A co do opowiadania, nie ma sprawy, ale w grę wchodzi tylko z happy endem:)

  6. dyscypline_must_be mówi:

    to ja się nie piszę… i nie udzielam Ci moich praw autorskich do MALINOWEGO… bo ja wolę true story ;)

  7. asc001 mówi:

    No to właśnie będzie true:P

  8. dyscypline_must_be mówi:

    niestety w tym przypadku jedno drugie wyklucza

  9. asc001 mówi:

    Tiaaaa:P Nie prawda!

  10. dyscypline_must_be mówi:

    prawda prawda :P

  11. asc001 mówi:

    Nie! I już!

  12. dyscypline_must_be mówi:

    Prawda, zaklepane na czerwony krzyż! ( zaznaczam że po takiej zaklepance nie dało się już tego niczym przebić… przynajmniej 10 lat temu!)

  13. asc001 mówi:

    Phi! 10 lat temu a teraz to się w ogóle nie liczy. I NIEPRAWDA!

  14. dyscypline_must_be mówi:

    10 lat temu wszystko było takie bajeczne niby nierealne, ale jednak prawdziwe, więc się liczy jak najbardziej!

  15. asc001 mówi:

    Nie liczy się. 10 lat temu byłyśmy młode i piękne, a teraz sprawa nieaktualna – równie nieaktualna jak tam Twoje przebitki:P

  16. dyscypline_must_be mówi:

    czujesz sie stara?! ok ja też

  17. asc001 mówi:

    Nooo:D

Dodaj komentarz