Długo ostatnio nic nie pisałam. Dlaczego? Lekki brak weny? Studia? Wszystko po trochu. Chociaż tak naprawdę pewna rzeczywistość tak bardzo zaprzątnęła moje myśli, że zagubiłam się w niej totalnie. Lekko wykreowana przeze mnie wydawała się prawdziwa. W końcu wyrwałam się jej jednak. Spojrzałam w przyszłość i pomyślałam: koniec, czas coś zmienić. Zwykle takie zdanie jest początkiem wielkich porządków, ale ponieważ w trakcie przerwy posesyjnej uporządkowałam już wszystko, co się dało, postanowiłam zrobić coś innego. Tak więc oto piszę sobie o tym, co się działo, dzieje i dziać pewnie nadal będzie.
Przewijam się ostatnio ulicami naszego miasta i myślę: gdzie ta zima? Nie ma, a wraz z odejściem zimy powitaliśmy przedwiośnie (zdaję sobie sprawę, że większość z nas ten czas kojarzy się przede wszystkim z lekturą szkolną, ale bynajmniej w tym kontekście nie będzie miał żadnego z nią związku). Przedwiośnie to jest taki czas pewnego oczekiwania na słońce, kwiaty i śliczną rozkwitającą naturę. I takim właściwie się ten czas okazał i dla mnie. Jednocześnie jest dla mnie pewnym oczyszczeniem po zimie, po zeszłym roku i po sprawach, które już mnie nie dotyczą. Odcinam się od nich i znów obserwuję ten świat: świat, który ostatnio trochę podupadł, ale wierzę, że po to, aby znów rozkwitnąć pełnią barw. Bo tak to już bywa: po złym dniu, przyjdzie lepszy, po burzy słońce (a może nawet tęcza?), z larwy rozwinie się piękny motyl, a z Kopciuszka Księżniczka. Tak i ja wierzę, że ten gorszy czas jest po to, aby lepiej docenić ten lepszy, aby nauczyć się cieszyć, choćby najmniejszym promieniem słońca, lekkim podmuchem wiatru, chwilą beztroskiego śmiechu. I choć moje przedwiośnie przebiega spokojnie, to mimo wszystko widzę w oddali burze innych osób. Ważne, aby nie bać się zmoknąć. Idę w ich stronę. Chcę.
4 marzec 2008 o 10:07 am |
Wykreowane rzeczywistości to coś, co dręczy nie tylko Ciebie, Asc. Tak naprawdę każdy żyje w swojej rzeczywistości. Trudno to nazywać okłamywaniem samego siebie – ja bym to nazwał złym kojarzeniem faktów. Ukrywamy przed sobią dużo, za dużo, przez co nasze mniemania o drugiej osobie rozjeżdzają się ukazując ogromny błąd względny (NM, anyone?). Niestety, czasami wydaje nam się potrzebne, żeby ukryć nasze prawdziwe uczucia, żeby nie zranić tej drugiej osoby. Być może jest to prawda – ja jeszcze nie sprawdziłem. Czekam na dobrą okazję.
Zastanawia mnie Twoje podejście do burzy.
Czy po prostu nie będziesz się bała zmoknąć – można pójść o krok dalej i stać się Poszukiwaczem Piorunów.
6 marzec 2008 o 3:33 pm |
Najtrudniejsze są przejścia z jednej, lepszej rzeczywistości do tej drugiej, codziennej, w której widać jeszcze ślady zimy.
I jeszcze trudno jest, gdy nie można już wrócić do tego, co było kiedyś.
Byle do wiosny.
Pozdrawiam!
25 marzec 2008 o 12:29 am |
Asiu, strasznie nie fajnie, że nie możesz się odnaleźć w tej nie zawsze najwspanialszej rzeczywistości. Na pocieszenie jednak powiem Ci tylko, że wszyscy jesteśmy zdrowo walnięci i to, że ten świat się jeszcze jakoś trzyma razem do kupy jest czymś nadzwyczajnym. Dlatego z podniesioną głową wyjdź na przeciw życiu, chwytaj i ciesz się z
wszystkiego co w nim najlepsze.
1 sierpień 2008 o 12:26 am |
nie jestem zdziwiony, że mój komentarz który tu był nie został upubliczniony, ba! nawet nie dziwię się, że już go tu nie ma. Cóż, nie pierwszy i nie ostatni raz. Pzdr.
2 sierpień 2008 o 10:36 pm |
Komentarz faktycznie nie został upubliczniony – ale mylisz się, bo nadal jest, tylko że w archiwum komentarzy, których nie zatwierdziłam.