Kraina roztoczy, odcinek 7: Życie

By asc001

Pocałunek Mirandy i Hose Antonio był tylko początkiem tego, co wydarzyło się później. Miranda nie pamiętała, jak dotarli do domu, nie pamiętała także, jak dotarli do jej pokoju. Pamiętała jednak, jak Hose Antonio mówił, że zakochał się w niej od pierwszego momentu, gdy pojawiła się w ich domu. A ona? Szumiało jej w głowie: ze szczęścia i z bliskości mężczyzny, który najprawdopodobniej był mężczyzną jej życia. To był najpiękniejszy poranek jej dotychczasowego życia. Letnie słońce, które oświetlało jego piękne włosy, dawało Mirandzie poczucie szczęścia.
- Dzień dobry – z rozmyślań wyrwał ją Hose Antonio.
- Dzień dobry – z uśmiechem odpowiedziała Miranda.
- Piękny dzień mamy dzisiaj – powiedział Hose Antonio i pocałował Mirandę na przywitanie.
Wspólne śniadanie przebiegło w atmosferze radości, która nie zapowiadała ani zderzenia z realnym światem, ani tym bardziej problemów. Z tej sielskiej uczty wyrwał ich dzwonek do drzwi.
- Ktoś do Ciebie – oschle przekazała informację Miranda.
- Ale kto? – zaskoczony nieoczekiwaną wizytką Hose Antonio nie wiedział, o co chodzi.
- Witaj, Misiaczku! – Franceska, która właśnie wparowała do kuchni, rzuciła się na Hose Antonio z namiętnym pocałunkiem – Od kiedy to jadasz w kuchni?
- Franceska, musimy poważnie porozmawiać –
- Zgadzam się z Tobą. Przynieś nam do pokoju dwie kawy – rzuciła na odchodnym do Mirandy.
W pokoju Hose Antonio było teraz bardzo duszno i parno, choć właściwie mogło być to tylko odczucie Hose Antonio, który miał przed sobą bardzo trudne zadanie. Jednak wiedział, był pewny: kocha Mirandę.
- Kochanie, najwyższy czas ustalić datę ślubu. Wszyscy pytają mnie, co z naszymi zaręczynami, a ja nie wiem, jak mam odpowiadać –
- Francesko, muszę z Tobą poważnie porozmawiać. Nie możemy się pobrać. Nie kocham Cię i Ty też mnie nie kochasz, więc nie ma sensu, żebyśmy trwali w tym martwym związku. –
Franceska wyglądała jakbym miała wpaść we wściekłość, ale zamiast tego rozpłakała się.
- Nie płacz, proszę Cię. Przecież wiesz, że to nie ma sensu. –
- Dla Ciebie na pewno nie. A ja? Mam zostać z Twoim dzieckiem sama? Tak będzie najprościej prawda? –
- Ale jak to? Jesteś ze mną w ciąży? Ale to niemożliwe? Ale jak? –
- To się zdarza! –
Hose Antonio czuł się jakby cały świat zapadał mu się na głowę a jedynym dźwiękiem, jaki słyszał, był dźwięk roztrzaskiwania dwóch filiżanek z kawą.
Co będzie dalej? Co zrobi Hose Antonio? Jak zachowa się Franceska? A co z Mirandą? Odpowiedzi na te i inne pytania poznacie już wkrótce.

Jedna odpowiedź do “Kraina roztoczy, odcinek 7: Życie”

  1. dyscypline_must_be mówi:

    Co za mandita, wredna jędza! Ta stupida Franceska!! I co teraz?! Hose Antonio ma niby porzucić piękną, fragila Mirandę dla tej lafiryndy (buahaha, słownictwo na miarę meksykańskich telenowel)?!?! Ach, no !! tylko nie to!! Przecież Francesca nie może być w ciąży… ach claro que no! W następnym odcinku główna bohaterka powinna stoczyć bój z tą zdolną do wszystkiego, bezwzględną Francesca ( na wyrywanie kudłów, rzecz jasna!). Hose musi być z Mirandą! Przecież są sobie przeznaczeni?!

Napisz odpowiedź