Nikt już nie pamięta tej dziewczyny…

By asc001

Szła ulicą. Drobna, niepozorna blondynka. Ubrana ładnie, aczkolwiek odrobinę nieporadnie. Zielona bluzka dobrze podkreślała głębię jej szmaragdowych oczu. Dżinsy doskonale uwydatniały smukłą sylwetkę, a niewielkie żółte baletki przypominały uśmiechnięte świeże słoneczniki. Nie śpieszyła się, nie biegła, powoli przesuwała się w kierunku swojego celu. Nie przeszkadzała jej ulewa. Wyglądała, jakby w ogóle nie zauważała deszczu. Nie była ani wesoła, ani smutna. Po prostu była, chociaż większość zdawała się jej nie zauważać. Tak, jakby była deszczem, jakby nie miało znaczenia czy idzie, bo jej postać zlewała się z otoczeniem. Ale on widział ją wyraźnie. Dostrzegł ją z daleka. Wydawała mu się wyjątkowa, chociaż wszyscy wokół widzieli w niej szarą, nic nieznaczącą istotę, której właściwie mogłoby nie być. Tak samo ona myślała o sobie. Często zastanawiała się, czy nie lepiej byłby, gdyby nie istniała na tym świecie. Jednak nie użalała się nad sobą. Była to raczej troska o innych. Skoro nie ma jej dla nikogo, to po co ma w ogóle istnieć. Była jedną z tych osób, które uważają, że żyje się dla ludzi i z ludźmi. Chociaż właśnie ci ludzie tak często jej nie dostrzegali. Starała się udawać. Walczyła o nich, lecz czasem po prostu wiedziała, że oni tego nie chcą. Tego właśnie dnia zastanawiała się, co tak właściwie robi. Nie zauważyła nawet, gdy zaczął padać deszcz. Tym bardziej nie widziała chłopca o kasztanowej rozwichrzonej czuprynie, który obserwował ją bacznie spod drzewa.
Właściwie, dlaczego ją zobaczył. Któż może to wiedzieć? Zrządzenie losu, kaprys natury, a może przeznaczenie? Stał pod drzewem, niemądrze chowając się przed burzą. Jednak nie miał siły ani ochoty odejść. Spodobała mu się. Nie, nie tak. Nie uważał, że była piękna. Widział w niej coś wyjątkowego. Uważał nawet, że była odrobinę za chuda i w zasadzie całkiem brzydka. No, może brzydka to nie do końca to słowo. Raczej niezachwycająca swoją urodą. Ale mimo to nie mógł oderwać od niej oczu. Sam siebie zadziwił. Nie miał pojęcia, dlaczego tak bardzo zainteresowała go ta dziewczyna. Jednak nim zdążył się nad tym zastanowić znikła za rogiem. A on? A on dalej stał pod drzewem.
Gdy tego dnia wrócił do domu, nie wiedział, że tak bardzo będzie żałował, że nie poszedł wtedy za tajemniczą dziewczyną. Ale nie dała wyprosić się z jego pamięci. Postanowił ją odnaleźć, lecz szukanie jednej niewielkiej istotki w tak dużym mieście nie było prostym zadaniem. Trzeba przyznać, że miał dużo szczęścia spotykając ją w narożnej kawiarni. Siedziała sama, jak zawsze. Już nawet nie była smutna z tego powodu. Po prostu pogodziła się z losem. Postanowił działać.
- Cześć, szukałem Ciebie – wypalił prosto z mostu.
- Mnie? – jej zdziewienie nie mogło być większe. Nikt jej nigdy nie widział, a co dopiero szukał. – My się chyba nie znamy?
- Nie, jestem Marcin – powiedział. Uznał jednak, że musi dodać coś jeszcze, bo zdziwiona twarz dziewczyny mówiła mu, że nie będzie tak łatwo, jak przypuszczał. – Widziałem Cię jakiś czas temu. Szłaś w deszczu. Miałaś te same buty, co teraz.
- Ale nic z tego nie rozumiem… – powiedziała wciąż zaskoczona.
- Jak masz na imię? Mogę się dosiąść? – postanowił iść za ciosem.
Co odpowiedziała? Jak dalej potoczyła się historia tej dziewczyny i Marcina? Jeśli chcecie dopiszę zakończenie, bo już je znam. Jednak uważam, że najważniejsze w tej historii jest to, jak bardzo boimy się dobrych rzeczy, które pojawiają się na naszej drodze. Kto z nas zgodziłby się a kto schował głowę w piasek, udając, że jest z kimś umówiony? Może to opowiadanie jest trochę bajeczne i nierealne. Jednak każdy z nas czasem marzy, aby być takim Kopciuszkiem z bajki. Czy to źle? Czasem myślę, że tak, bo często wesoły scenariusz nie sprawdza się w życiu. Ja, jednak, nadal będę marzyć, wciąż mając nadzieję. Bo nie chcę brać czegoś, co mnie nie interesuje. Poczekam, mając nadzieję, że marzenia się spełnią. Dzisiaj poznaliście historię Grażyny i Marcina i jeśli tylko zechcecie poznacie jej finał. Poznacie jeszcze wiele innych historii. Jednak zawsze najważniejsza będzie ta, która stworzycie sami.

„Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.”
Fragment 1. Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian

Odpowiedzi: 2 do “Nikt już nie pamięta tej dziewczyny…”

  1. djts mówi:

    Ja podziwiam Marcina, że szybko potrafił podjąć teoretycznie beznadziejne działanie. To niełatwe dla faceta ot tak podejść do dziewczyny. Ja podchodzę do jednej już trzeci rok :) i nic z tego nie wychodzi.
    Zastanawiam się też, droga Asc, jak dużo własnego charakteru przelewasz w fikcyjnych bohaterów. Ile z Ciebie jest w Grażynie? Sądzę że sporo. Czy się mylę?
    djts

  2. asc001 mówi:

    Warto podziwiać Marcina, bo stanął na wysokości zadania nie oglądając się na konsekwencje. Jednak tak naprawdę nie wiesz, co zdziałał swoją odwagą. :P
    Co ze mnie jest w Grażynie? Tak właściwie wolę się nie zastanawiać. Grażyna jest osobą kochającą ludzi, a w tym wszystkim bardzo samotną. Jest postrzegana jako szara osóbka tylko dlatego, że nikt nie chciał jej tak naprawdę poznać. Często niezauważana, pomijana, a jednak wyjątkowa. Problem tkwi w tym, że jest wyjątkowa nie w sposób oczywisty i rzucający się w oczy. Co z resztą widać w opowiadaniu.
    Na pewno jest osobą, z którą mogłabym się zaprzyjaźnić. Istnieją rzeczy, które nas łączą, jednak czy jest ona podobna do mnie? Postawiłeś bardzo odważną hipotezę, biorąc pod uwagę zarówno pozytywne cechy Grażyny, jak i te negatywne. :)

Dodaj komentarz