Wśród wód jeziora czystego,
Wśród lasów ciszą szumiących,
Szukam kochanka pięknego,
Skrytego w tych kniejach pnących.
Przed laty tutaj dziewica
Cnotę swą oddać zechciała.
Chłopca szukała jak lwica.
Wreszcie jednego wybrała.
Urodziwy ten młodzieniec
Profilem rzymskim się szczycił.
Z jej małej główki zdarł wieniec.
Tym ją do reszty zachwycił.
Z jej piersi sukienkę zerwał.
Wtedy róg głośny zadzwonił.
Na polowanie poderwał.
A ten w mig na koniu gonił.
Idę, szukam chłopca mego
I myślę o tej dziewczynie,
Której cnota, przez tamtego,
Nigdy niestety nie minie.
Też jestem jednak w obawie
Że los jej wkrótce podzielę:
Mój chłopak leży na trawie
I nie ma oczu jak cielę.
Trzęsą mu się mocno uszy.
Borówkę zje, zaraz beknie.
Mojego ciała nie ruszy.
Mówi: cnota nie ucieknie.
18 kwiecień 2007 o 1:10 pm |
Czy podmiot liryczny można uosobić z autorem?
18 kwiecień 2007 o 1:15 pm |
Hmm… Pozostanę tajemnicza
i odpowiedź na to pytanie pozostawię dla każdego do własnego rozważenia.
18 kwiecień 2007 o 9:19 pm |
Ale zakręcony wiersz, BOMBKA!!!
Musisz koniecznie dopisać dalszy ciąg!!! W końcu trzeba coś zrobić z tą cnotą…
21 styczeń 2008 o 11:18 pm |
Trochę smutna ta historia o dziewczynie i jej cnocie,że nigdy jej nie straci a chłopaki mówili;;; cnota nie ucieknie” Niech tak trzyma bo nie którzy chłopacy nie zasługują na dziewicę chą tylko ją wykorzystać i zostawić ja wolę być dziewicą i się tym chwalić bo jak ja mam szacunek do swego ciała i to inni będę miec ten szacunek do mnie….Malina 18