W związku z tym, że bądź, co bądź miał to być blog o serialach, postanowiłam powrócić do moich wynurzeń na ten temat. Dlaczego? Gdyż przesada nigdy nie jest dobra. Mogę zrozumieć, że stażystka wywierca pacjentowi dziurę w czaszce na parkingu wiertarką wyjętą z samochodu i facet żyje. Nie mogę jednak zrozumieć, jak można uśmiercić bohaterkę, pozwolić jej pogadać z osobami, które zmarły we wcześniejszych odcinkach, a następnie przywrócić ją do życia. Nie wiem, czy jest to sposób na utrzymanie napięcia w serialu? Jeśli tak, to raczej kiepski, jeśli wybiera się tytułową bohaterkę. Jaki sens miałby serial Grey’s Anatomy, gdyby dr Grey zmarła? Tak więc wszyscy wiemy, że ona przeżyje. No, ale coż. Widać scenarzyści mają swoje wizje…