Przygody Szajki Szalikowców: odsłona 6

2 wrzesień 2008 - autor: asc001
Odsłona 6

Odsłona 6

Kolejna historia o cnocie

2 sierpień 2008 - autor: asc001

Malinka, moja kochana
Poszła wieczoru tamtego.
I cnota jej nieoddana,
Chłopca czekała innego.

Niby porządny – syn posła
Z nim poszła inna dziewczyna.
Rzuciła zwykłego osła
Malinka, moja jedyna.

Jednak i ta chwila przyszła,
Że córka ma pomyślała.
Wstała na chwilę i wyszła.
Cnotę swą stracić zechciała.

Już chłopca znała miłego.
Do kina bilet kupili.
Ona tak chciała tego,
By właśnie dziś to zrobili.

Czeka. Rozkoszna jej mina.
„Wpół do dziesiątej” on rzeknie.
„Batman się zaraz zaczyna.
Cnota przecież nie ucieknie.”

Nie pierwszy raz …

2 sierpień 2008 - autor: asc001

Magda podeszła do okna. Próbowała sprawdzić, kto ją obserwuje, ale w ciemności nie mogła dostrzec nawet sylwetki. Nie miała szans zobaczyć twarzy. Była jednak pewną, że to Jurek. Mówił, że nie da jej spokoju, że jest jego. Bez przerwy powtarzała te słowa w głowie. Nie mogła ich zrozumieć a tym bardziej zaakceptować.

„Świr” – pomyślała.

Nie miała zamiaru specjalnie się tym przejmować, jednak słowa Tomka nie dawały jej spokoju: „Jurek jest nieobliczalny. Jest chorobliwie ambitny. Uważaj na niego. Nie da Ci spokoju”. Czy to prawda? Czy Jurek jest zdolny posunąć się do wszystkiego, żeby mieć to, czego pragnie. Nie miała zamiaru dłużej nad tym rozmyślać. Jutro wracała do domu. Całe długie wakacje w domu – jedyna rzecz, w której mogła teraz znaleźć jakieś pocieszenie. Jeszcze raz spojrzała na bilet powrotny. Zgasiła światło.

Obudził ją blask jarzeniówki. Zobaczyła twarz jakiejś obcej kobiety. Sen? Nie. Wszystko było zbyt realistyczne. Dziwne pomieszczenie, twarde łóżko, ludzie dookoła.

„Ocknęła się!” – krzyczeli.

Patrzyła na to wszystko z lekkim zdziwieniem, niedowierzaniem. Co się stało? Niewypowiedziane pytanie zwisło na jej ustach. Nie miała siły go zadać. Dopiero po chwili zdała sobie sprawę z bólu, który ogarniał całe jej ciało. Co się stało? Coraz większa panika w oczach Magdy została w końcu zauważona.

„Zdarzył się wypadek. Ktoś włamał się do Ciebie do domu. Twoja sąsiadka usłyszała krzyki i powiadomiła policję. Ale nie powinnaś już o tym myśleć. Zadzwoniliśmy już po Twoich rodziców. Zaraz tu będą” – głos pielęgniarki działał na Magdę kojąco, jednak nie mógł powstrzymać nadchodzącej paniki. Jak to rodzice zaraz tu będą. Co ona im powie? Jak to wszystko wytłumaczy.

Przyjechała do Warszawy rok temu. Elitarne studia, stypendium – zdolna uczennica z małego miasteczka. Wszyscy byli z niej dumni – rodzina, sąsiedzi. „Nasza zdolna Magdunia” mówili. Co ona im powie? Tomka spotkała tydzień po przyjeździe. Pomógł jej. Załatwił mieszkanie, pomagał utrzymać się w Warszawie, znalazł jej pracę. Bezinteresownie? Nie. W połowie roku zostawił ją. Usamodzielniła się, spotkała Jurka. Wrócił. Mówił, że zna Jurka, że to nie jest chłopak dla niej, że lepiej jakby wrócili do swojego układu. Zgodziła się. Nie dlatego, że była aż tak interesowna. Kochała Tomka. Był dla niej autorytetem. Czuła się z nim bezpieczna, szczęśliwa.

Zasnęła.

Obudził ja głos funkcjonariusza: „Pani Magdo, musi nam Pani opowiedzieć, co się właściwie stało”

Nie pamiętała, choć jak przez mgłę widziała siebie przy oknie, obserwowaną przez Jurka. Teraz była pewna. To musiał być on. Głupi nieobliczalny chłopak.

„To Jurek”

„Jerzy Zawistowski?”

„Tak”

„Zatrzymaliśmy już go. Kręcił się wokół Pani bloku tego wieczoru. Domyśliliśmy się, że to on. Zdaję sobie Pani sprawę, że próbował Panią zabić?”

Magda nie odpowiedziała. Nie mogła uwierzyć słowom oficera. „Jurek jest nieobliczalny” przypomniała sobie słowa Tomka.

„Czy są już moi rodzice?” – spytała

„Tak”

Nie miała jednak odwagi powiedzieć im prawdy. Udawała. Poszli do jej mieszkania po rzeczy…

„Kochanie, wszystko będzie dobrze. Zabierzemy Magdę do domu. Odpocznie zapomni”. Słowa matki przerwało głośne wycie syren alarmowych. Policja? Przed szpitalem? Zatrzymali jakiegoś mężczyznę, lat ok 50. Rodzice Magdy przeszli obojętnie, spiesząc się do córki.

„Przykro mi” – usłyszeli od lekarza – „Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy”

Komisariat policji. Raport z dnia 26.07.

„Zatrzymany Jerzy Zawistowski został wypuszczony z aresztu. Sprawę przejąć podkomisarz Marek Legucki. Zatrzymany o godzinie 6.23 Tomasz Krzyczyński został przewieziony do aresztu. Zostanie mu postawiony zarzut morderstwa.”

„Dlaczego?” – pyta matka Magdy.

„Pan Tomasz już dawno planował, że pozbędzie się Państwa córki. Nie mógł dopuścić do rozwodu z jego winy. Jego żona jest córką znanego milionera. Zostałby bez grosza. Kiedy żona zaczęła coś podejrzewać, postanowił pozbyć się niewygodnego światka, zrzucając winę na jej adoratora.”

„Dlaczego?” – pyta powtórnie matka Magdy.

W końcu

2 sierpień 2008 - autor: asc001

Nastąpił czas najwyższy, żeby odświeżyć trochę to, co się dzieje na moim blogu. Pojawiło się już parę głosów, że trochę się lenie. W sumie jest coś w tym. Bardzo dawno nie wrzucałam nic nowego na bloga. Dlatego zaczynam od zmiany szaty graficznej, a dalej co? Dalej obiecane dyscypline_must_be opowiadanie. Cóż jeszcze? Zobaczymy. Tak czy inaczej: chwilowo powracam do prowadzenia bloga i mam nadzieję, że jednak nie będzie to tak tylko chwilowo, ale bardziej na stałe. Zobaczymy.

Fast And Curious: Sielpia Drag Teaser

27 lipiec 2008 - autor: asc001

Wakacje w Sielpii:


My fantastic teacher

11 maj 2008 - autor: asc001

Taka mała fraszka po angielsku, do której inspiracją był zeszyt pewnej osóbki:

I love my handsome teacher.

He is fantastic precher.

When he is speaking to me.

I feel week on my knee.

Wheaver: he’s from east or west.

He is really really the best!

Ta osoba nie była zbyt zadowolona, że wpisałam jej to do zeszytu od angielskiego ;)

Ano, ano!

4 marzec 2008 - autor: asc001

Mała zmiana szaty graficznej ;)

Pistacjowy dom

4 marzec 2008 - autor: asc001

- Halo! Z tej strony Weronika, czy mogę rozmawiać z Tomkiem? –
Chwila ciszy w słuchawce nie mogła oznaczać nic dobrego. Ale nie żałowała, że spróbowała. Przecież inaczej nie mogła.
- Już momencik. – A jednak, udało się.
Weronika z niecierpliwością czekała na Tomka. Nie wiedziała jeszcze, co mu powie, ale wiedziała, że choćby zwlekała z tą rozmową i tydzień ten stan rzeczy nie uległby zmianie. Tak więc pozostało jej tylko czekać i wymyślić coś na bieżąco. Taką osobą była. Spontaniczna, wesoła, z dużą dozą, często słusznej, samokrytyki. Mimo denerwującego charakteru i niezbyt oszałamiającego wyglądu, było w tej dziewczynie coś, co przyciągało. Przyciągało do niej ludzi, chłopców…
- Halo! Weronika? –
- Hej! – zawołała Weronika.
- Hej! –
- Miło Cię słyszeć. Jak się czujesz? Mam nadzieję, że już lepiej? –
- Weronika! Dość tej kurtuazji! O co chodzi? –
Tego się nie spodziewała. Chłodny ton i … pewna pretensja w głosie. Co robić?
- Chciałam spytać, jak się czujesz. –
- Nie troszczyłaś się jakoś tak o mnie wcześniej… –
To prawda. Weronika była osobą, która przyciągała do siebie chłopców, ale równie często nieświadomie łamała im serca. Z Tomkiem było inaczej. Zauważyła go od razu. Był nowy w szkole, a ona znała już tam prawie wszystkich. Przystojny, samotny – można powiedzieć tajemniczy, szybko jednak okazał się duszą towarzystwa. Jednocześnie też wiedziała, że bardzo jej nie lubił. Z resztą ona też za nim nie przepadała. Aż do tamtego wieczoru. Po co zgodziła się na ten głupi zakład? Umówili się w nocy w parku. Nie chciała go wystawić. Nie sądziła, że przyjdzie. Przyszedł. Wtedy też zdarzył się ten wypadek. Wściekły na jej nieobecność nieopatrznie skończył pod kołami przejeżdżającego auta.
Czy tak się tak historia kończy? Nie. Oczywiście, że nie. Nie pokochali się od razu. Nie rzucili się sobie w ramiona. Ona go odwiedziła. On był równie niemiły, jak przez telefon. W szkole wciąż się kłócili, na studiach przekomarzali.
Czasem, gdy przechodzę koło ich domu i widzę, jak tańczą w kuchni, zastanawiam się, czy to jest taniec zgody czy kłótni. Lecz potem słyszę śmiech Weroniki, uradowaną twarz Tomka i małe iskierka nadziei znów płonie w mym serduszku.

Chwila

4 marzec 2008 - autor: asc001

Długo ostatnio nic nie pisałam. Dlaczego? Lekki brak weny? Studia? Wszystko po trochu. Chociaż tak naprawdę pewna rzeczywistość tak bardzo zaprzątnęła moje myśli, że zagubiłam się w niej totalnie. Lekko wykreowana przeze mnie wydawała się prawdziwa. W końcu wyrwałam się jej jednak. Spojrzałam w przyszłość i pomyślałam: koniec, czas coś zmienić. Zwykle takie zdanie jest początkiem wielkich porządków, ale ponieważ w trakcie przerwy posesyjnej uporządkowałam już wszystko, co się dało, postanowiłam zrobić coś innego. Tak więc oto piszę sobie o tym, co się działo, dzieje i dziać pewnie nadal będzie.
Przewijam się ostatnio ulicami naszego miasta i myślę: gdzie ta zima? Nie ma, a wraz z odejściem zimy powitaliśmy przedwiośnie (zdaję sobie sprawę, że większość z nas ten czas kojarzy się przede wszystkim z lekturą szkolną, ale bynajmniej w tym kontekście nie będzie miał żadnego z nią związku). Przedwiośnie to jest taki czas pewnego oczekiwania na słońce, kwiaty i śliczną rozkwitającą naturę. I takim właściwie się ten czas okazał i dla mnie. Jednocześnie jest dla mnie pewnym oczyszczeniem po zimie, po zeszłym roku i po sprawach, które już mnie nie dotyczą. Odcinam się od nich i znów obserwuję ten świat: świat, który ostatnio trochę podupadł, ale wierzę, że po to, aby znów rozkwitnąć pełnią barw. Bo tak to już bywa: po złym dniu, przyjdzie lepszy, po burzy słońce (a może nawet tęcza?), z larwy rozwinie się piękny motyl, a z Kopciuszka Księżniczka. Tak i ja wierzę, że ten gorszy czas jest po to, aby lepiej docenić ten lepszy, aby nauczyć się cieszyć, choćby najmniejszym promieniem słońca, lekkim podmuchem wiatru, chwilą beztroskiego śmiechu. I choć moje przedwiośnie przebiega spokojnie, to mimo wszystko widzę w oddali burze innych osób. Ważne, aby nie bać się zmoknąć. Idę w ich stronę. Chcę.

Przygody Szajki Szalikowców: odsłona 5

1 luty 2008 - autor: asc001

Zobaczcie sami.

Odsłona 5

Kraina roztoczy, odcinek 9: Podróż

1 luty 2008 - autor: asc001

- W takim razie będziesz musiała wziąć parę dni wolnego – powiedziała stanowczo pani Emanuela.
- Ale mi naprawdę nic nie jest – zaciekle broniła się Miranda.
- Lekarz powiedział, że to przemęczenie. Nie ma dyskusji. Myślę nawet, czy nie powinnaś wyjechać na parę dni na wieś. Mogłabyś wziąć ze sobą Miguela. To dobrze by zrobiło wam obojgu. – tymi słowami pani Emanuela zakończyła dyskusję. Była stanowczą kobietą. „Ale może i dobrze” pomyślała Miranda. Przynajmniej nie będzie musiała oglądać panoszącej się Franceski, ani uciekać przed wyjaśnieniami Hose Antonio.
Tak więc 2 dni później Miranda siedziała już w samochodzie gotowa do drogi.
- Mirando, tylko zadzwońcie jak dojedziecie – przypomniała panie Emanuela.
- Ależ oczywiście. Proszę się nie martwić. Do widzenia. –
Hose Antonio obserwował tę scenę ze swojego okna. Nie mógł pogodzi się z tym, że już nigdy nie będzie z Mirandą. Była jego marzeniem. Marzeniem, które nigdy nie miało prawa się spełnić. Wiedział, że do końca życia będzie to sobie wyrzucał. Wiedział też jednak, że musi ożenić się z Francescą. Nawet gdyby tego nie zrobił i próbował być z Mirandą, wiedział, że Miranda nigdy by się na to nie zgodziła.
Z rozmyślań wyrwał go głos pani Emanueli.
- Hose, nie wiesz czy Miranda dzwoniła? –
- Nie. Nie wiem. A czemu? –
- Już dawno powinni dojechać. A nie dostałam od nich żadnego znaku. Chyba zadzwonię do posiadłości. –
Hose Antonio nawet nie zauważył, jak minęło tyle czasu. Miał dziś trochę spokoju, bo Francesca pojechała wybierać suknię ślubną i całe kilka godzin spędził na rozmyślaniu. Ale faktycznie Miranda i Miguel powinni już być na miejscu.
- Nie ma ich. Nie dotarli. Coś się musiało stać. Co robić? – usłyszał.
Co się stało z Mirandą i Miguelem? Jak przyszłość czeka Hose Antonio? Jak szukać zaginionych? Odpowiedzi na te i inne pytanie poznacie już wkrótce.

Kraina roztoczy, odcinek specjalny: Wycinek z dziennika

1 luty 2008 - autor: asc001

„Francesca jest w ciąży. Stało się. Wiem, że muszę się z nią ożenić, ale czemu? Czemu okrutny los każe mi porzucić najdroższą mi Mirandę i podążać kolczastymi ścieżkami małżeństwa? Nie. Nie mogę. Wiem, że nie mam innego wyjścia. Zarówno mój honor, jak i duma Mirandy zmuszają mnie do tego. Ale czy przez całe życie będę musiał cierpieć z powodu mojej nieszczęśliwej miłości do Mirandy? Może jest jakieś wyjście. Nie. Nie ma. Muszę zachować się honorowo. Najgorsze jest to, że nawet nie mogę nikomu o tym powiedzieć. Co robić? To nie jest tak, że Francesca jest zła. Pochodzi z dobrej rodziny, jest ładna, niezbyt miła, ale nad tym można popracować. Ale… kocham Mirandę. A jak ona teraz musi cierpieć. Chciałbym z nią porozmawiać, ale nie mam prawa. Muszę zostawić ją w spokoju …”

No i w końcu update

1 luty 2008 - autor: asc001

Tak, jak obiecałam wzięłam się trochę za mojego bloga i w ten sposób zamieszczam 2 odcinki Krainy roztoczy: odcinek specjaly i odcinek 9 oraz kolejną odsłonę Przygód Szajki Szalikowaców. A w najbliższym czasie i inne nowości. :)

Sesja sesją, a co po sesji?

24 styczeń 2008 - autor: asc001

Hejoł ejoł!

Ze względu na właśnie trwającą sesję moja aktywność minimalnie spadła, ale zaraz po niej wezmę się ostro za mojego bloga :) A póki co: poniżej krótka fraszka o biednym studencie. :D

Sesja, sesja, sesja!

24 styczeń 2008 - autor: asc001

Biedy student w auli siedzi.
Ściągi trzyma, myśli, gdyba.
Nie zna dobrej odpowiedzi.
Jest ugotowany chyba.

Aż tu nagle jest olśnienie.
On to czytał dziś nad ranem.
Może będzie zaliczenie.
To profesor jest tu panem.